Chcę wykrzyczeć..

Tak, chce mi się krzyczeć ze szczęścia. Wszystko układa się dobrze. Na szczęście nieidealnie, czyli jest miejsce na spontan. Mogłabym zaśpiewać ze szczęścia, ale to nie jest dobrym pomysłem, bo ja i śpiewanie to niekompatybilne połączenie. Dlatego... Chcę wykrzyczeć, że dziękuję za Twoją Miłość. Za to, że mogę wierzyć (nieidealnie), ale czuć Ciebie i iść drogą pełną zakrętów, aby się za szybko nie rozpędzić i nie spowodować wypadku. Nie wspomnę już o dziurach, które pokazujesz jak omijać, albo podtrzymujesz abym nie skręciła nogi.
Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. [Niech da] wam światłe oczy serca tak, byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących - na podstawie działania Jego potęgi i siły. (Ef 1,17-19)
Potężny, wyjątkowy, wszechmogący itd. mój Bóg - Absolut doskonały. Kocha mnie, ale nie tak zwyczajnie po ludzku, On kocha inaczej, lepiej, bo idealnie. Kochał i kochać będzie. To tyle, bo nie wiem co mogłabym więcej napisać. Jedynie życzę byś doświadczył tej Miłości.

Chwała Panu!

dzisiaj nieskładnie..

Tak mnie naszło, aby napisać o "Moherach". Nic do nich nie mam, w gruncie są w porządku, czasami tak samo schizowani jak ja. Mogłabym ich zjechać, ale nie zrobię tego, będzie zupełnie inaczej, może niepoprawnie z przyjętymi normami, czy trendem, ale cóż... Będę pisać ogólnie, ale nie uogólniać.

Wezmę sobie przypadkowego Mohera i już zaczynam. Mój Moher miał ciężkie życie za jego czasów nie było apple, internetu, telefonów komórkowych i takich tam. To jednak nieważne i nie o tym chciałam pisać. Ja doświadczyłam Boga, oni niekoniecznie. Klepią te swoje różańce non-stop. Jak coś im to daje to niech klepią, ale nie odchodzą co chwilę... nie mówią, nie dziś już nie wierzę w Boga, bo coś tam, coś tam. Trwają. Może bez jakiś fajerwerków duchowych, ale trwają. Tego trwania się dopiero uczę, czasami mi nie wychodzi, ale staram się robić progres, bo mi jako człowiekowi, który został dotknięty łaską doświadczenia Jego Miłości zależy na rozwijaniu się duchowo. Myślę, że im również, ale mogli nie dostać takiego daru. Mają swój indywidualny plan. Pomimo trudności trwają, dlatego Szacunek Mohery.

Może i nie mam takich poglądów jak oni, ale Bóg kocha każde swoje stworzenie, w szczególny sposób człowieka. Peace and Love. To tyle.
Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. Wszyscy więc my, doskonali, tak to odczuwajmy: a jeśli odczuwacie coś inaczej, i to Bóg wam objawi. W każdym razie: dokąd doszliśmy, w tę samą stronę zgodnie postępujmy! (Flp 3, 13-16)

Frustracja.

Zdenerwowanie, podrażnienie, rozdrażnienie, wzburzenie, irytacja (...) Nie, tym razem nie na mojego wspaniałego Boga. Dosięgnęło wszystko szczytu. Nie mam ochoty milczeć, skoro odczuwam lekko mówiąc frustrację. 

Co takiego doprowadza mnie do szewskiej pasji? Podział Chrześcijan. I mówię teraz poważnie. Wkurza mnie ten podział, to gdy jeden mówi na drugiego, jakby miał monopol na zbawienie. Ludzie, nie kościół, ale Bóg zbawia. Zapamiętajcie sobie raz na zawsze. Tylko od Ciebie zależy czy chcesz być zbawionym, bo Jezus umarł abyś miał życie wieczne. On dał Ci wybór, to wybieraj, ale nie mów, że tamci nie zostaną zbawieni, bo nie mają sakramentów, bo "odłączyli się od Kościoła". Heloł! Jezus założył jeden Kościół, bez podziałów. Każdy Chrześcijanin, czyli ten który żyje zgodnie z Biblią, a więc jego Panem i Zbawicielem jest Jezus Chrystus jest w Kościele. Szczerze, to nie obchodzi mnie czy rzymsko-katolicy zrobili sobie "nowe prawo mojżeszowe" (czyt. KKK). To czy protestanci nie uznają dogmatów, czy nie mają "wszystkich sakramentów". Dogmaty i Sakramenty zbawiają? Nie. Jezus zbawia. Możesz być gorliwym katolikiem, możesz być z przekonania protestantem i tak Ciebie to nie zbawi, bo (powtórzę jeszcze raz) Jezus zbawia, nie kościół.

Wspólnota Kościoła może pomóc pogłębianiu relacji ze Zmartwychwstałym, ale nie jest ważne jaki to kościół, ważne jest to, że wspólnota pomaga Ci spotkać się z Bogiem, bo tylko On może Ciebie zbawić.

To było krótko o mojej frustracji. (Kilka głębokich wdechów i wydechów...)
"Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć,
wzywajcie Go, dopóki jest blisko!
Niechaj bezbożny porzuci swą drogę
i człowiek nieprawy swoje knowania.
Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje,
i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu.
Bo myśli moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami -
wyrocznia Pana."
(Iz 55, 6-8)

Cud, miód i orzeszki.


Krótki wstępniak, hm. Maturka jakoś leci jest spoko, tak myślę. Zobaczymy jak będzie na ustnych. o.O Dam radę. Kto jak nie ja? Teraz do rzeczy..

Nowy Testament. Zwiastowanie narodzenia Jana Chrzciciela. Zachariaszowi ukazał się Anioł Pański. Wszystko mu przepowiedział, nawet to, że jego dziecko dostanie dar proroctwa. Jednak Zachariasz nie uwierzył, więc stał się niemy. W porównaniu do poprzedniej historii (o Józefie tutaj) teraz nie ma ufności, jest niedowiarstwo. Wizja nie przekonała Zachariasza o tym co się wydarzy, on chciał jeszcze jakiegoś znaku. Czegoś więcej, oczekiwał więcej niż mógłby dostać. Myślę, że nic by go nie przekonało, chciałby więcej i więcej. 

Podobna sytuacja wydarzyła się u Maryi. Różnicą jest tylko wiara. Wierzy w każde słowo Anioła i zgadza się na wszystko co on do niej powiedział. Nawet nie wiedziała, żadnych szczegółów, zgodziła się mimo tego. Gdy Maryja poszła do Elżbiety to Duch Święty wstąpił na Elżbietę i dlatego wiedziała ona, że Maryja jest w ciąży. Duch Święty -  to On z całej Trójcy. Jest prekursorem wizji i snów. To On wieje jak chce i objawia wybranym ich losy. To Bóg jest stwórcą i jedyną doskonałą Istotą, która wie co się wydarzy. Człowiekowi daje tylko, a może aż wybór. Zadaje pytanie: Pójdziesz ze Mną? Do Ciebie należy odpowiedź... Wybieraj.

Może nie będę pisać długich notek, bo kto by je tam czytał. Na koniec napiszę tylko:
"Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże i wydają owoc przez swoją wytrwałość." (Łk 8,15)


Było mega.

Matura z polskiego, wydaje się spoko :) niedługo matma i jakoś cały optymizm padł, ale przecież:
"Jeżeli Bóg jest z nami to kto nas dziś zatrzyma? Jeżeli Bóg jest z nami, to kto przeciwko nam?!"
Dziś był mega czas. Coś w środku, jakiś impuls. Słowo. Motywacja. Chęć do zrobienia czegoś ponad. Ponad możliwości, ponad siły, ponad wszystko. To był odwrót o 180 stopni. Naładowanie powerem, Mega odjazd, jedno wielkie wow.

Wiem, że ostatnio nie pisałam zbyt często. Taki mały zamęt  w środku i na zewnątrz. Powoli wracam do Prawdziwego Fundamentu i układam nowe pustaki w moim życiu. Jest w porządku, idzie ku górze i Chwała Panu!
  "Na to zaś wszystko /przyobleczcie/ miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, że od Pana otrzymacie dziedzictwo /wiekuiste/ jako zapłatę. Służycie Chrystusowi jako Panu!" (Kol 3,14-15.17.23-24)
Kolejny fragment o Miłości... Pokój Chrystusowy. Ja zostałam wezwana do pokoju Chrystusowego. Ja.. naprawdę ja. Matura z matmy a On mi tu o pokoju mówi. I to nie byle jakim, ale Chrystusowym, po prostu mega. A reszta fragmentu. Niesamowita Moc. Wdzięczność za wszystko i wszystkich. Za każdy "policzek w twarz", który nieświadomie, bądź świadomie sprawia, że jestem bliżej Ciebie, Panie. Za każdy uśmiech, za każdą osobę, którą spotkałam. Za każdy ort lub błąd językowy na dzisiejszej maturze z j. polskiego, który uświadamia mi moje niedbalstwo o szczegóły, które jednak są ważne. Na szczęście nie najważniejsze.
  
a tak poza tym wszystkim co w mojej głowie i powyżej... To dziękuję Boże, że jesteś moim Bogiem.